Podczas spotkania z Louise Dutton,
dziennikarką telewizyjną,
ginie od postrzału kapitan filadelfijskiej drogówki.
Richard "Dutch" Moffit był człowiekiem znanym i cenionym,
w dodatku pochodził z rodziny,
której przedstawiciele od pokoleń służyli w policji.
Jego śmierć wygląda na przypadkową,
lecz następnego dnia zostaje brutalnie zamordowany sąsiad Louise Dutton.
Śledztwo prowadzą detektywi z wydziału zabójstw,
napięcie rośnie,
giną kolejne osoby...
OPINIA KLIENTA
- daję ocenę bardzo dobry-
Mocno i prawdziwe Opowieści o policjantach zwykle kojarzą nam się z nieśmiertelnym pączkiem z dziurką i mocną kawą.
Ze zmęczonymi mężczyznami obdarzonymi zbyt dużym brzuchem,
oraz dziwnie nielicującymi z tym,
bystrym umysłami.
Raz na jakiś czas,
pojawia się bohater,
młody,
doświadczony,
na pewno obciążony jakąś przeszłością,
której odbicia wciąż przemykają w jego teraźniejszości.
Tym razem jednak nie ma jednego bohatera,
wprost przeciwnie.
Ten,
który zdawałoby się,
iż nadaje się na główny wątek,
od razu zostaje zlikwidowany i to na oczach pięknej blondynki.
I właśnie za sprawą niej,
wiek 25 lat,
waga 52 kg,
blond włosy,
w policji Filadelfii rozpęta się piekło.
Tylko co wspólnego ma młodziutka dziennikarka z zamordowanym właśnie kapitanem filadelfijskiej drogówki? Dlaczego nagle wokół niej,
zaczynają umierać ludzie? I co wspólnego ze wszystkim ma jej rodzina? Tak naprawdę "Gliniarze" - kolejny po "Korpusie" i "Ostatnich bohaterach" - cykl W.E.B.
Griffina,
to coś odmiennego od jego poprzednich książek.
I nie chodzi wyłącznie o to,
że autor odrzucił wojenne wspomnienia.
Mundur wciąż darzy wielkim szacunkiem,
a pracę policjantów wielką estymą.
Ale wyczuwa się w tym nowym cyklu jakąś lekkość,
odrobinę pogoni za sensacją.
Powieść jest na pewno znacznie lżejsza i codzienna,
choć nie można powiedzieć,
iż trywialna.
Ostro i prawdziwie oddaje realia policji,
stroniąc od znanych nam stereotypów.
Ale nie tylko.
Griffin nie zapomina o tych,
którzy opisywanych "gliniarzy" wychowali.
Nie zapomina o USA - składance narodowości.
Oddaje hołd emigrantom,
ich sile i umiejętności wychowania - rodzinie.
Pokazuje całą Amerykę,
tylko przy pomocy tych,
którzy służą zwyczajnym ludziom.
Każdemu,
kto tej pomocy potrzebuje.
Jest silny i władczy,
ale też pozwala sobie na odrobinę zadumy.
Praca policjantów,
to dla niego podróż niedostępnymi zakamarkami Filadelfii,
ale też i duszy.
To po prostu bardzo dobra książka.
Kawał prozy,
od której trudno się oderwać.
Wciągająca,
niezmuszająca do nerwowego oczekiwania.
Świetny materiał na serial telewizyjny... |